Wywiad

Powinieneś być przewodnikiem w konflikcie – rozmowa z Georgianą Ilie

zdjęcie: Cătălin Georgescu

Școala9 (gra słów – rumuńskie nouă, czyli „dziewięć”, oznacza również „nowa”) to projekt internetowy, który założyli twórcy wydawanego już od 10 lat rumuńskiego kwartalnika kulturalnego „DoR”. Tak jak w prawdziwej szkole, znajdziemy tutaj: Klasę, Laboratorium i Sekretariat – przestrzenie, w których spotykają się głosy uczniów, nauczycieli i rodziców. Na stronie codziennie pojawia się jeden materiał, poświęcony czasem sprawom przyziemnym (jak np. brak papieru w szkolnej toalecie), czasem zaś tym sięgającym ustaw i ministerialnych stanowisk. Artykuły, którym towarzyszą starannie wykonane ilustracje, nie są długie, bo jak mówi redaktor naczelna Georgiana Ilie, „nie o to chodzi, żeby czytelnik musiał spędzić nad tekstem dwie godziny”. Tekst ma być przystępny i dotrzeć do jak najszerszego grona, również do bohaterów opowieści.

Dorota Groyecka: Skąd decyzja, żeby poświęcić magazyn online wyłącznie tematowi edukacji?

Georgiana Ilie: Temat miał już swoją historię w naszej organizacji. Jedna z koleżanek, Sorana Stănescu, prowadziła przez dwa lata cykl poświęcony edukacji, EduDoR. Przez ten czas się wyspecjalizowała, wiedziała dobrze, jak działa, albo raczej – nie działa, system. Nasz partner finansowy, bank BRD Groupe Société Générale, zaczął rozważać wydawanie osobnej publikacji internetowej na temat szkolnictwa. To jedno z pól ich działań społecznych, sponsorują również teksty poświęcone technologiom i kulturze.

Postanowiliśmy, że podejmiemy się tego przedsięwzięcia. Całość – logo, strona internetowa – została sfinansowana przez bank, ale nie wpływa on na część redakcyjną. Dali nam kredyt zaufania: dopóki piszecie o wszystkim, co dotyczy edukacji poniżej uniwersytetów, będziemy was wspierać. Wiedzą, że takie medium będzie dobre dzięki niezależnym treściom, a nie dzięki strategiom marketingowym.

Przez kilka miesięcy czekaliśmy na powstanie strony internetowej, w tym czasie zrekrutowaliśmy część zespołu z zewnątrz i zaczęliśmy poszukiwać swojego głosu. Nasza redakcja trzy razy do roku organizuje dziennikarskie wydarzenie DoR Live. W kwietniu 2017 jego tematem przewodnim była szkoła. Podczas wystąpień na scenie wypróbowaliśmy nasze pomysły, sposób opowiadania historii. Zobaczyliśmy, że ok. 500–600 osobom, które zasiadały na widowni, spodobało się – na zmianę śmiały się i płakały. To był dobry wskaźnik, że nasz sposób prezentowania tematu jest potrzebny i nowy.

Podczas swojego wystąpienia na konferencji Outriders Summit w Warszawie wymieniłaś kilka problemów, z którymi mierzycie się w Rumunii – m.in. brak funduszy na podstawowe rzeczy w niektórych szkołach, przez co np. kupowanie ławek i krzeseł spoczywa na rodzicach. Jakie inne ważne kwestie wypunktowaliście, zaczynając prace nad Școala9?

Kiedy koledzy z redakcji zaproponowali mi prowadzenie projektu, powiedziałam, że zgodzę się, jeśli będę mogła to robić tak, żeby faktycznie odzwierciedlać funkcjonowanie szkoły. Polityczne decyzje, zmiany ustaw oczywiście na nią wpływają, ale tak naprawdę wiele osób, kiedy myśli o szkole, ma w głowie coś zupełnie innego: przede wszystkim interakcje, które tam zachodzą między uczniami, nauczycielami i rodzicami – to jest szkolny ekosystem. Chciałam jednak pokazać szkołę nie tylko jako zamkniętą instytucję, ale część większej społeczności. Mając to na uwadze, powiedzieliśmy sobie: zajmijmy się rzeczami, których na co dzień nie zauważamy, myślimy, że są „normalne”, więc ich nie podważamy, a to prowadzi do podziałów i nierówności. Takich jak np. rosnący rozdźwięk między edukacją w mieście i na wsi. W mieście masz najlepiej wykształconych nauczycieli, największy budżet, najbogatszych rodziców, którzy mogą finansować system, choć zgodnie z prawem powinien być darmowy. Na wsi masz najniżej wykwalifikowanych nauczycieli, najmniej majętnych rodziców. A prawie 45% rumuńskiego społeczeństwa to ludność wiejska. I to jest obecnie największy problem.

Poza tym mamy takie problemy jak wszędzie indziej – np. znęcanie się nad słabszymi, któremu w Școala9 przyglądamy się z perspektywy uczniów. Ale już pisząc o nadużyciach, będziemy pokazywać ich różne wymiary – dyrektor wobec nauczycieli, nauczyciele wobec rodziców, rodzice wobec nauczycieli. Między tymi stronami jest bardzo dużo nieporozumień, niezależnie, czy są to tereny wiejskie, czy miejskie.

Kolejna ważna sprawa: jak uczniowie są informowani o swoich prawach, jak wychowujemy świadomych obywateli. Chcemy, żeby stali się dorosłymi, którzy głosują, protestują, piszą petycje, ale w szkole mówimy im: „Zamknijcie się. Jesteście za młodzi, nic nie rozumiecie, nie macie żadnych praw”.

Oczywiście istnieją spisane prawa ucznia, ale nie są one respektowane. Na naszej stronie znajdziesz portret chłopaka, ucznia i aktywisty. Tytuł tekstu brzmi: „Dlaczego masz taką dużą buzię?”. To właśnie ciągle słyszy w szkole.

W jaki sposób trafiacie na trop takich tematów? Czy w większej mierze bazujecie na swoim riserczu, pracy reporterów, czy dostajecie sporo zgłoszeń od samych uczniów lub nauczycieli?

To, co publikujemy, jest mieszanką naszych przemyśleń, pomysłów na tematy i tego, co przychodzi od ludzi – postrzegają nas jako obiektywnych, więc zgłaszają się ze swoimi problemami i ufają, że wykonamy dobrą robotę.

W Rumunii mamy dwie duże mniejszości: Węgrów i Romów. Zgodnie z przepisami mniejszości narodowe mają prawo do nauki we własnym języku. Mamy więc np. szkoły węgierskie, ale dzieci uczą się w nich również rumuńskiego. Poprzedni minister edukacji wprowadził – bez odpowiednich konsultacji – przepis, według którego węgierscy nauczyciele nie mogli już prowadzić zajęć z rumuńskiego. Od tej pory mieli go uczyć tylko rumuńscy nauczyciele. A więc do szkół wprowadzono nowych nauczycieli, niemówiących po węgiersku, którzy zaczęli uczyć dzieci niemówiące po rumuńsku. To oczywiście doprowadziło do licznych konfliktów. O tej zmianie przepisów poinformował nas czytelnik. Próbował zainteresować tematem lokalnych dziennikarzy, ale wszyscy mieli to gdzieś, o sprawie pisały węgierskie media, ale większość naszego społeczeństwa nie zna węgierskiego. Poprosiliśmy tego czytelnika o wskazówki, do kogo się odezwać, poszedł więc do szkoły swojego syna i zdobył zgodę na przekazanie nam kontaktu do dyrektora i do nauczyciela z innego regionu. Wykonał za nas spory kawał roboty bo, zwłaszcza w przypadku tematów politycznych, dyrektorzy obawiają się wypowiadać.

Opisaliśmy tę sprawę w trzy dni i opublikowaliśmy materiał w dwóch językach: po rumuńsku i węgiersku (nasz informator pomógł nam również w znalezieniu godnego zaufania tłumacza). Tekst zatoczył szerokie kręgi, dotarł głęboko w społeczność węgierską, widzieliśmy, jak często był udostępniany z komentarzem, jakie to zapobiegliwe, że opublikowaliśmy tekst również w tym języku. Przekonaliśmy się, jak ważne jest myślenie o ludziach, o których piszesz – zastanowienie się, czy oni będą mieli dostęp do tekstu.

Czy zdążyliście zauważyć już, że wasze materiały wpływają na opisywaną rzeczywistość?

Po tym tekście ówczesny minister edukacji podał się do dymisji. Ze strony węgierskiej partii pojawiła się spora presja i to pewnie było bezpośrednią przyczyną rezygnacji ministra, ale możemy przypuszczać, że również mieliśmy udział w tej zmianie.

Inny przykład – opisaliśmy sprawę matki, wdowy, której dziecko zasłużyło na stypendium naukowe, ale nie otrzymało go, ponieważ dostawało już zasiłek. Kobieta odkryła, że według prawa dzieci ze stypendium sierocym nie mogą jednocześnie pobierać stypendium za wyniki w nauce. Zadzwoniła do ministerstwa edukacji i urzędniczka, z którą rozmawiała, odpowiedziała oburzona, że to skandal. Ale że nie mogą sami nic zmienić, że ta matka musi najpierw napisać petycję. Napisała i dzięki temu dowiedzieliśmy się o całej sprawie. Po naszym tekście liczba podpisów pod petycją się podwoiła, pismo jest już u ministra. Zobaczymy, czy zmienią prawo, ale nie widzę powodu, dla którego tak miałoby się nie stać.

Publikujemy teksty o sprawach często uważanych przez innych za nieistotne – np. o braku papieru toaletowego w szkolnych toaletach. Wydawałoby się, że taka mała rzecz, a przecież to podstawowa potrzeba człowieka.

Stworzyliśmy o tym komiks i obserwujemy, że coraz więcej innych portali podejmuje temat. Zrobiliśmy też jako pierwsi materiał o grupach rodzicielskich na WhatsAppie – o tym, jakie toksyczne panują w nich relacje. Teraz piszą o tym również mainstreamowe media.

Jakie są wasze najbliższe plany rozwoju projektu?

W tym roku chciałabym, żebyśmy pojechali na wieś i zorganizowali cykl spotkań z dziennikarstwem na żywo, debaty i otwarte dyskusje. To bardzo ważne, żeby z ludźmi porozmawiać, ale przede wszystkim – wysłuchać ich. Nie dowiesz się, jakie są prawdziwe problemy, siedząc w newsroomie lub chodząc na konferencje prasowe NGO. Musisz pójść do szkół.

Staramy się też podnieść swoje kwalifikacje z mediacji, żeby móc stworzyć bezpieczną przestrzeń do dyskusji dla skonfliktowanych stron. Tak według mnie powinno działać dziennikarstwo – nie możesz tylko opisywać konfliktu. Powinieneś być przewodnikiem czytelników w tym konflikcie. W innym wypadku tracisz szansę na czynienie dobra.

Czy zakładacie, że wasz projekt się zakończy, kiedy pewne problemy w rumuńskim systemie edukacji zostaną rozwiązane?

Myślę, że możemy prowadzić nasz portal latami. Patrząc na to, co publikują „Guardian”, „Atlantic” czy amerykańska rozgłośnia NPR, można zauważyć, że problemy nie kończą się wraz z osiągnięciem przez kraj wysokiego poziomu rozwoju. Możemy się przejrzeć w opisywanych przez te media sprawach, choć uważamy się za zacofany kraj, który nie docenia wagi edukacji. Rok przed startem naszego projektu jedna z rumuńskich organizacji pozarządowych nagłośniła przypadki szkół, w których uczniowie z gorszymi ocenami byli zniechęcani do podchodzenia do egzaminów końcowych, bo to obniżyłoby wyniki placówek. Potem przeczytałam w „Guardianie”, że szkoły w Manchesterze zostały oskarżone o to samo. Dlatego myślę, że nasza misja nigdy się nie skończy. Zawsze będą nowe problemy. System edukacji opiera się na nierówności sił, więc zawsze będą ludzie, którzy nadużywają władzy. I ci, których trzeba chronić. To o nich trzeba pisać.

 


 

Wywiad ukazał się w nr 5 (1/2019) „Non/fiction”.

Wesprzyj niezależne dziennikarstwo – bez reklam, niespieszne i poruszające ważne problemy społeczne. Więcej informacji na temat całego numeru – „SZKOŁA” – znajdziesz tutaj.